Warszawska Kompania Narciarska
Nawigacja
Strona Główna
O NAS
Wspomnienia
Plany
W naszej pamięci
Galeria
Linki
Forum
Kontakt
Download
Szukaj
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Użytkowników Online
Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 20
Nieaktywowany Użytkownik: 17
Najnowszy Użytkownik: Zbigniew M
CERVINIA 2008
Celem naszej kolejnej wyprawy narciarskiej była wyjątkowa pod wieloma względami dolina Aosty ze słynną Cervinią. Wybraliśmy się tam na przełomie marca i kwietnia 2008 roku grupą liczącą 52 osoby. Większość z nas zdecydowała się pokonać długą trasę z Warszawy do Bergamo drogą lotniczą oraz dalej do St. Vincent autokarem. Tradycjonaliści wybrali w całości opcję autokarową. Po pokonaniu dystansu pomiędzy Warszawą i St Vincent spotkaliśmy się 29.03.2008 r. wieczorem w całkiem dobrym Hotelu Miramonti.

Radość spotkania zajęła nam trochę nocy. Pomimo to następnego dnia w dobrej kondycji wyruszyliśmy na upragnione narty do stacji narciarskiej Pila. Była piękna, słoneczna pogoda. Pila okazała się świetnym miejscem do uprawiania narciarstwa. Jej zróżnicowane, szerokie i bardzo dobrze przygotowane nartostrady leżące na stokach Pointe Valletta, Piatta de Grevon czy Couis pozwalały na jazdę narciarzom o różnych umiejętnościach. Ponadto region ten posiada bardzo dobrze rozbudowaną infrastrukturę. Jeździliśmy na nartach przez cały dzień nie zapominając o odpoczynku i grupowych spotkaniach w schroniskach. Pierwszy dzień był za nami. Wróciliśmy do hotelu bardzo zadowoleni.
Po obiadokolacji odbyło się spotkanie organizacyjne. Nasza przewodniczka omówiła program pobytu oraz przekazała praktyczne informacje o tutejszym regionie. Następnie Jarek Prezes WKN powitał i przedstawił wszystkich narciarzy, wśród których była liczna grupa nowych osób. Jurek Z-ca Prezesa ds. Narciarstwa scharakteryzował Dolinę Aosty pod względem narciarskim i omówił zasady postępowania w sytuacji zaistnienia wypadku na stoku. Wystąpił również Krzyś Z-ca Prezesa ds. Kondycji Narciarzy omawiając objawy i ogólne zasady postępowania w przypadku wystąpienia niedotlenienia organizmu. Mieliśmy przebywać m.in. na wysokości 3820 m npm i mogły się one okazać bardzo cenne.

Następnego dnia udaliśmy się w region Cervinii. Przyjechaliśmy pod wyciągi od strony Valtournenche. Niestety pogoda nie była dla nas łaskawa. Mgła przykrywała górne partie gór. Przejazd na szwajcarską stronę do Zermatt był zamknięty Nie zważając na to przemieściliśmy się wyciągami w kierunku Plateau Rosa. Na wysokości Cime Bianche zjechaliśmy w dół, w kierunku Cervinii, żeby dostać się do węzłowej stacji wyciągów Plan Maison. Na niżej położonych nartostradach mgła była dużo mniejsza. Jeździliśmy przede wszystkim na trasach między Plan Maison i Theodulpass. Ze względu na pogodę nasz zapał do jazdy był umiarkowany. Częściej niż zwykle spotykaliśmy się w schroniskach. Pod koniec pobytu na tutejszych stokach zaczął padać śnieg motywując nas do szybszego zjazdu do Cervinii, gdzie czekał na nas autokar. W większości zdecydowaliśmy się na ten wariant i poświęciliśmy trochę czasu na zwiedzenie miasta. Pomimo nie najlepszej pogody wróciliśmy do hotelu w dobrych nastrojach.

W kolejnym dniu wybraliśmy się na stoki Monterosy. Mieliśmy piękną pogodę i idealne warunki do uprawiania narciarstwa. Naszym miejscem startowym w tym regionie był Stafal. Stąd można było podróżować na nartach przez trzy połączone ze sobą doliny. Po dostaniu się na Passo Salati jeździliśmy w kierunku Alagny i Stafal. Natomiast po wjeździe na Colle Bettaforca można było zjeżdżać do Frachey lub Champoluc oraz naszego miejsca startowego. Nie brakowało tutaj sympatycznych miejsc do pokrzepienia strudzonego jazdą narciarza. Zaliczyliśmy słoneczny i bardzo ciekawy narciarsko dzień.
Po powrocie, wieczorem odbyło się spotkanie integracyjne podczas którego Prezes przedstawił wstępne plany na przyszły sezon narciarski. Było wesoło raczyliśmy się różnymi płynami, w tym bardzo dobrze działającymi na zakwasy w mięśniach.

Czwarty dzień naszej przygody narciarskiej był pochmurny. W nisko położonym St. Vincent czuć było mocne podmuchy wiatru. Pojechaliśmy do połączonego przez Przełęcz Św. Bernarda włosko-francuskiego ośrodka narciarskiego La Thuile - La Rosiere. Niestety komunikaty narciarskie zamieszczone na tablicach świetlnych w La Thuile nie były dla nas pomyślne. Ze względu na silny wiatr zamknięte były wyciągi po francuskiej stronie oraz część wyżej położonych wyciągów po stronie włoskiej. Udaliśmy się wagonikiem z Arly do pośredniej stacji położonej na szczycie Les Suches (2200 m npm). Po wyjściu na zewnątrz okazało się, że komunikaty pogodowe były prawdziwe. Założyliśmy jednak, że dobry narciarz powinien jeździć w każdych warunkach i wyruszyliśmy wyciągiem krzesełkowym w kierunku Chas Dura na jeszcze wyżej położone trasy.
Nie było łatwo, czym wyżej tym silniejszy wiatr. Śnieg podnoszony ze stoku ciął w policzki i ograniczał widoczność. Jednak nie poddaliśmy się, zjechaliśmy nieco niżej gdzie wiatr był słabszy i kontynuowaliśmy narciarskie dzieło. Do wyboru mieliśmy różne, w tym miejscami dosyć trudne, czarne trasy. W czasie zmagań ze stokiem i przeciwnościami natury dotarła do nas przykra wiadomość. Na najwyżej czynnej nartostradzie nasza koleżanka Basia doznała złamania nogi. Nasi narciarze zapewnili jej opiekę do czasu przyjazdu ratowników, jak również podczas zwożenia do szpitala. Kochane przez nas góry znów wzięły daninę. Opuściliśmy niegościnne La Thuile z przekonaniem, że mimo wystawienia nas na trudną próbę kiedyś tu wrócimy.

Kolejnego dnia mieliśmy piękną, słoneczną pogodę lecz i tym razem w St. Vincent wyczuwalny był wiatr. Celem naszego kolejnego wyjazdu mogły być stacje narciarskie Courmayeur lub jeszcze raz Pila. Pomni ostatnich doświadczeń z silnym wiatrem wybraliśmy nieckowato położoną, osłoniętą od wiatru wysokim pasmem gór Pilę. Jak się okazało wybór był trafny. W pierwszej części dnia kiedy trochę wiało jeździliśmy po znanych nam już, osłoniętych drzewami nartostradach. Operujące słońce ogrzewało nas, a wiatr był jedynie lekko wyczuwalny. Z biegiem czasu wiatr zelżał na tyle, że mogliśmy przenieść się na najwyżej położone trasy narciarskie. Nie zapominaliśmy również o odpoczynku i sympatycznych spotkaniach w schroniskach. To był piękny dzień. Zdecydowanej większości z nas Pila przypadła do gustu.

Ostatniego, już szóstego, dnia jazdy na nartach wybraliśmy się ponownie do Cervinii. Tym razem mieliśmy piękne lazurowe niebo i nie było wiatru. Było cudownie nie spodziewaliśmy się takiego finału naszego pobytu. Wszystkie wyciągi, łącznie z przejazdem do Zermatt były czynne. Dotarliśmy kolejami kabinowymi na Plato Rosa do rekordowo, wysoko (3500 m npm.) położonych wyciągów i tras narciarskich. Rozciągał się stąd wspaniały widok na Mały Matterhorn, Mont Blanc i Matterhorn.
W większości jeździliśmy na stokach Cervinii. Część z nas wybrała szwajcarską stronę i pojechała w kierunku Zermatt. Mieliśmy ambitny plan przejechania przez dwa tutejsze pasma górskie. W miarę oddalania się od wspomnianego kurortu w kierunku Riffelberg i Gornergrat ukazał się nam charakterystyczny, kształt Matterhornu. Z tej strony widok olbrzymiego, podciętego u wierzchołka „kaptura mnicha” z ciągnącą się od podnóża do wierzchołka wielką grzędą, zrobił na nas duże wrażenie. Na każdym postoju podziwialiśmy tę piękną górę mając przekonanie, że w pełni zasłużyła na miano wizytówki Zermatt.
Z Gornergrat udaliśmy się w kierunku Rothorn Paradise. Byliśmy na najbardziej oddalonych od Cervinii stokach tego regionu. Czas nam szybko mijał. Wracając pojechaliśmy w kierunku Hohtalli. Po drodze zatrzymaliśmy się na krótki posiłek i następnie zjechaliśmy do Zermatt. Stąd przemieściliśmy się kolejami kabinowymi na Mały Matterhorn, na wysokość 3.820 m npm. Z tutejszego tarasu widokowego rozpościera się niesamowity pejzaż Alp i poniżej położonych tras narciarskich. Szkoda, że mieliśmy tak mało czasu na podziwianie piękna tutejszych gór. Czując presję czasu przedostaliśmy się na włoską stronę i zjechaliśmy znanymi nam nartostradami w kierunku Cervinii. To był piękny dzień, pełen niezapomnianych wrażeń. Pobyt na stokach Cervinii i Zermatt zakończyliśmy zrobieniem zdjęć rodzinnych WKN i złożeniem życzeń Włodkowi ze Starachowic, który 04.04.2008 r. obchodził jubileusz pięćdziesięciolecia.

Wieczorem odbyło się spotkanie kończące nasz pobyt. Prezes dokonał krótkiej oceny naszych dokonań narciarskich i złożył kontuzjowanej Basi, w imieniu wszystkich narciarzy, życzenia szybkiego powrotu do zdrowia. Podziękowaliśmy naszej przewodniczce za stworzenie bardzo sympatycznej atmosfery w czasie wypraw na stoki. Ponadto jeszcze raz okazaliśmy Włodkowi jubileuszowe serdeczności wręczając mu prezenty, w tym okazałe kapcie będące ewidentnym atrybutem pięćdziesięciolatka. Spotkanie trwało do północy. Trzeba było jednak myśleć o czekającym nas wyjeździe. W dniu 05.04.2008 r. pożegnaliśmy urokliwe St. Vincent i na dwa sposoby, jak poprzednio, autokarem i samolotem wróciliśmy do Warszawy.

Zakończenie sezonu 2007/2008

Zgodnie z zapowiedzią w dniu 18.04.2008 r. w Kasynie Dowództwa Sił Powietrznych odbyło się spotkanie narciarzy WKN, kończące sezon narciarski 2007/2008. Przybyły na nie 42 osoby. Spotkanie podzielone było na dwie części.
Pierwsza odbyła się w sali konferencyjnej. Na początku oglądaliśmy zdjęcia z ośrodków narciarskich Doliny Aosty. Następnie Prezes WKN powitał wszystkich, w tym szczególnie ciepło Marka z żoną, naszego „weterana” z Val Gardeny oraz nie zważających na odległość do Warszawy Anię i Włodka ze Starachowic i Piotra z Krakowa. Przedstawił również wysoką ocenę imprez narciarskich w minionym sezonie i atmosfery panującej w naszej grupie.

Zostały także wręczone wyróżnienia:
- certyfikaty „Piechura Alpejskiego” otrzymały Ania i Zosia,
- certyfikat „Charta Narciarstwa Alpejskiego” otrzymał Zbynio,
- dyplom za krzewienie w WKN idei „Ski Shoppingu Alpejskiego” otrzymała Karina
- statuetki „Kompana Sezonu Narciarskiego” otrzymali Włodek i Jurek.

Na zakończenie Prezes podziękował członkom Zarządu WKN za owocną współpracę oraz wszystkim narciarzom za tworzenie wspaniałej atmosfery naszych wyjazdów. Wystąpił także nasz K.O.-wiec Rafał, który podziękował Prezesowi, w imieniu narciarzy WKN, za bardzo dobrą organizację imprez i wręczył mu książkę z sympatyczną dedykacją.

Następnie przeszliśmy do sali bankietowej gdzie, w ramach drugiej części spotkania, były toasty, stoły pełne dobrych potraw i napojów, świetna muzyka i tańce. Po posileniu się i złapaniu lekkiego luzu zabawie nie było końca. Spotkanie przeciągnęło się do około 2.00 w nocy. Rozstawaliśmy się bardzo niechętnie. Ale cóż zrobić nawet tak doborowe towarzystwo musiało się rozejść do domów. Było wspaniale. Będziemy bardzo miło wspominali miniony sezon i czas kończącej go zabawy.

Zapraszamy do obejrzenia zdjęć z zakończenia sezonu narciarskiego.
Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Copyright Arek J.