 | Nawigacja |  |
 | Logowanie |  |
 |
Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem? Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.
Zapomniane hasło? Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
|  |  |  |  |
 | Użytkowników Online |  |
 |
Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online
Zarejestrowanch Uzytkowników: 20
Nieaktywowany Użytkownik: 17
Najnowszy Użytkownik: Zbigniew M
|  |  |  |  |
|
 | Via Lattea 2009 |  |
 |
Na zakończenie sezonu narciarskiego wybraliśmy się w 59 osób do położonego w zachodniej części Włoch regionu Via Lattea, na terenie którego odbyły się XX Zimowe Igrzyska Olimpijskie - Turyn 2006.
W dniu 28.03.2009r. dotarliśmy do Hotelu Majestic mieszczącego się w sezonowej, położonej na wysokości 1700m miejscowości Sansicario. Po przyjeździe mieliśmy spotkanie organizacyjne oraz dyskotekę z winem fundowanym przez organizatora naszego wyjazdu Wygodę Travel. Majestic okazał się dobrym hotelem znajdującym się blisko stoku, stwarzającym możliwości indywidualnego dojazdu pod wyciągi oraz powrotu z nart często jeżdżącymi nevebusami.
Ciekawi byliśmy jak prezentują się trasy narciarskie w drugim (wcześniej byliśmy w Cortinie d’ Ampezzo) odwiedzanym przez nas olimpijskim ośrodku narciarskim. Chcieliśmy poznać cały region Via Lattea składający się z pięciu połączonych ze sobą mniejszych regionów o nazwach w większości zbieżnych z nazwami znajdujących się na ich terenie miejscowości, tj.: Cesana/Sansicario, Sestriere, Sauze d’Olux, Cesana/Montiluna/Claviere i po francuskiej stronie Montgenevre.
W naszym przypadku najbliżej mieliśmy do wyciągów znajdujących się w Sansicario
i tam codziennie rozpoczynaliśmy naszą narciarską przygodę. Wyruszając wyciągami krzesełkowymi i orczykowymi w kierunku Monte Fraiteve ( 2701m.) po drodze mijaliśmy trasę olimpijską na której rozgrywano bieg zjazdowy, supergigant i kombinację alpejską kobiet. Wypróbowaliśmy tę trasę. Po przejechaniu jej w dobrym stylu poczuliśmy się „olimpijczykami”, choć nie musieliśmy zmagać się z tyczkami i szybko upływającym podczas zawodów czasem. Trasy Sansicario są bardzo urozmaicone i jak się okazało, według opinii większości z nas, najlepsze w regionie Drogi Mlecznej.
Wielokrotnie podczas naszego pobytu próbowaliśmy bliżej poznać regiony Sestriere i Sauze d’ Olux lecz zmienna pogoda ograniczała realizację naszych dążeń. Po wyruszeniu w kierunku wcześniej wspomnianych miejsc trafialiśmy na mgłę i słabą widoczność. W większości przypadków skłaniało nas to do powrotu na bardziej pogodne stoki Sansicario. Jednak ciągły upór pomógł nam zobaczyć słynne wieże i przejechać częściowo trasy znajdujące się w tych regionach.
Robiliśmy również wyprawy w kierunku Monti Della Luna. Żeby dostać się do Gór Księżycowych trzeba było najpierw zjechać do kolejki gondolowej, którą przemieszczaliśmy się w kierunku Cesany Torinese. Po drodze z okien kabiny widzieliśmy tor Cesana Pariol na którym rozgrywane były w czasie olimpiady trzy konkurencje: bobsleje, skeleton i saneczkarstwo. Po sąsiedzku znajdują się również stadion i strzelnica do biathlonu. Rzut oka w olimpijską przeszłość i na wysokości Cesany przesiadaliśmy się na wyciąg krzesełkowy, który wywoził nas na szczyt Colle Bercia (2290m.). Jeździliśmy tutaj po bardzo dobrych trasach narciarskich. Następnie przemieszczaliśmy się w kierunku Cima Saurel (2409m.) żeby zjechać w Dolinę Gimont, łączącą się z wcześniej poznanymi nartostradami. Po zakończeniu pobytu w Monti Della Luna zgodnie stwierdziliśmy, że pomimo długiego przejazdu gondolą
i wyciągami (ok.40min.w jedną stronę) warto było się tutaj wybrać.
Pod koniec naszego pobytu w tutejszych górach część narciarzy pojechała autokarem do francuskiego Montgenevre. Niestety do południa na stokach panowała mgła utrudniając jazdę na nartach. Podczas szusowania nartostradami okazało się, że nie zostały one, w większości przypadków, przygotowane przez ratraki. Gdyby nie rozbudowana infrastruktura tego regionu poczulibyśmy się zupełnie jak w polskich górach. Nastrój poprawiło nam wyłaniające się po południu słońce dzięki czemu mogliśmy poznać większość tutejszych stoków. Ciekawostkami tego regionu są wyciągi narciarskie, które na jednej linie mają zaczepione gondole i krzesełka oraz archaiczna kolejka zmuszająca nas podczas jazdy do kucania. Ponadto tutejsze czarne trasy mają zdecydowanie większy stopień trudności niż ich odpowiedniki po włoskiej stronie. Na zakończenie zrobiliśmy drobne zakupy na tutejszym bazarku serowo – wędlinowym
i wróciliśmy do hotelu.
Po raz pierwszy w historii naszych wiosennych wyjazdów narciarskich mieliśmy pogodowy koktajl. Lubiane przez nas słońce tym razem nie było dla nas tak łaskawe. Pomimo to w naszej grupie panowała świetna pogoda ducha. Powodowała ona, że nie zwracaliśmy zbytnio uwagi na kaprysy pogody. Cieszyliśmy się swoim towarzystwem oraz licznymi, sympatycznymi spotkaniami na stoku, w schroniskach i po nartach w hotelu. Podczas spotkań m.in. słuchaliśmy „Piosenki Warszawskiej Kompanii Narciarskiej” do której tekst napisał prezes przy udziale prezesowej, natomiast muzykę skomponował Jacek Malinowski i on zaśpiewał tę piosenkę. (tekst piosenki przedstawiony został poniżej, możliwe jest również jej odtworzenie).
W ostatni dzień naszego pobytu zorganizowaliśmy spotkanie podsumowujące nasze dokonania w regionie Via Lattea. Pomimo zawirowań pogodowych oceniliśmy je jako dobre z plusem. Ponadto prezes ogłosił, że w dniu 17.04.br. w Kasynie Dowództwa Sił Powietrznych odbędzie się spotkanie kończące sezon narciarski 2008/2009.
Niestety trzeba było się pakować i wracać do codzienności. Po powrocie do Warszawy pożegnaliśmy się i wróciliśmy do swoich, domowych enklaw.
Zakończenie sezonu narciarskiego 2008/2009
W dniu 17.04 2009r. w Kasynie Dowództwa Sił Powietrznych odbyło się spotkanie kończące sezon narciarski 2008/2009. Przybyło na nie 45 osób. Podczas pierwszej części spotkania, która odbyła się na sali konferencyjnej oglądaliśmy zdjęcia z ostatniego wyjazdu narciarskiego, ponadto prezes wręczył wyróżnienia i postanowienie WKN nw. narciarkom
i narciarzom:
- tytuł „Miss Gracji i Stabilizacji” otrzymała Grażyna;
- tytuł „Miss Ski Bumerang” otrzymała Zosia;
- certyfikat „Najlepszego Dojarza Regionu Via Lattea” otrzymał Jurek;
- postanowienie Zarządu WKN o przyjęciu wzorca i bezwzględnej jednostki odporności na trudy narciarskiego życia, którą została od dnia 17.04 2009r. „1-dna Marucha” otrzymał Marek.
Następnie prezes przedstawił wstępny plan imprez narciarskich na sezon 2009/2010, podziękował Zarządowi WKN za bardzo dobrą współpracę oraz wszystkim narciarzom za unikalną atmosferę naszych imprez.
Druga część spotkania miała miejsce w sali bankietowej, gdzie przy suto zastawionych stołach i dobrej muzyce bawiliśmy się tradycyjnie do około 2 w nocy. Było bardzo sympatycznie.
Po minionym sezonie pozostaną nam jedynie miłe wspomnienia. Z niecierpliwością będziemy czekali na grudniowe rozpoczęcie kolejnej przygody narciarskiej.
Zapraszamy do obejrzenia zdjęć z zakończenia sezonu narciarskiego.
PIOSENKA WARSZAWASKIEJ KOMPANII NARCIARSKIEJ
- pobierz plik MP3
KIEDY PRZYCHODZĄ ZIMY CZASY
PREZES WYTYCZA NARCIARSKIE TRASY
CZY TO AUTOKAR CZY SAMOLOT
NA STOKACH ZAWSZE JEST DUŻY POLOT
ŁUBU DUBU, ŁUBU DUBU NIECH NAM ŻYJE PREZES KLUBU
NIECH ŻYJE NAM
SERCA PRACUJĄ JAK RUR ABARTHY
PROWADZĄ W DÓŁ NAS NASZE NARTY
KOCHAMY STOKI I CZARNE TRASY
WIELBIMY RÓWNIEŻ LUZU CZASY
NASI NARCIARZE SĄ SOLIDARNI
TAK JAKBY BYLI W JEDNEJ ARMII
PRZYJAŹŃ I UŚMIECH TO NASZE HASŁO
NIGDY NA STOKACH NAM NIE WYGASŁO
ŁUBU DUBU, ŁUBU DUBU NIECH NAM ŻYJE PREZES KLUBU
NIECH ŻYJE NAM
JEST RÓWNIEŻ KONIEC BIAŁEJ ZABAWY
CZAS TAŃCÓW, DYPLOMÓW I MIŁEJ WRZAWY
SEZON NAM KOŃCZY W KASYNIE RAUT
PRACA, PROBLEMY ZNÓW PÓJDĄ AUT
JEST NAM ZE SOBĄ DOBRZE RAZEM
WINDSURFING, ROWER I PEŁNYM GAZEM
SPOTKANIA LETNIE TEŻ FAJNA SPRAWA
TRWA PRZYJACIELSKA, WSPÓLNA ZABAWA
ŁUBU DUBU, ŁUBU DUBU NIECH NAM ŻYJE PREZES KLUBU
NIECH ŻYJE NAM
CZEKAMY ZNOWU NA BIAŁY PUCH
MINĄ WAKACJE I NARTY W RUCH
PRZYCHODZĘ DO NASZEGO KLUBU
JESTEM GOTOWY NA ŁUBU DUBU
3 x ŁUBU DUBU, ŁUBU DUBU NIECH NAM ŻYJE PREZES KLUBU
NIECH ŻYJE NAM
Autorzy tekstu - Prezes i Prezesowa
Podkład muzyczny i wykonanie - Jacek Malinowski
|  |  |  |  |
|