Warszawska Kompania Narciarska
Nawigacja
Strona Główna
O NAS
Wspomnienia
Plany
W naszej pamięci
Galeria
Linki
Forum
Kontakt
Download
Szukaj
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Użytkowników Online
Gości Online: 2
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 20
Nieaktywowany Użytkownik: 17
Najnowszy Użytkownik: Zbigniew M
KRONPLATZ, PLOSE i SELLA 2009
Sezon narciarski 2009/2010 rozpoczęliśmy 11 grudnia wyjazdem na Kronplatz. Tym razem na to wspaniałe ski-safari udaliśmy się w dwudziestoosobowej grupie. Pogoda nie rozpieszczała nas od samego początku. Większość dni była słoneczna ale mroźna. Słupek rtęci w ciągu dnia wskazywał -16 stop.C, lecz co to dla nas zaprawionych w bojach Kompanów. Daliśmy radę i tym razem.
Podczas sześciodniowego białego szaleństwa odwiedziliśmy trzy znane nam już ośrodki narciarskie: Kronplatz, Val Gardenę, Alta Badiaę, oraz jeden nowy Plose. Można powiedzieć, że w każdym z wymienionych regionów spędziliśmy na nartach po dwa dni, ponieważ Val Gardena i Alta Badia to część Sella Rondy.

Nowym wyzwaniem dla nas było Plose. Jest to niewielki, bardzo przyjazny ośrodek narciarski. Pisząc niewielki przyrównuję go do innych włoskich regionów nie polskich. Trasy o różnym stopniu trudności, dobrze przygotowane, naśnieżone (prawie jak u nas) Niewielka ilość narciarzy na stokach, pozwalała w zależności od upodobań poćwiczyć technikę jazdy lub oddać się spokojnemu szusowaniu w ramach zimowego wypoczynku. Amatorzy narciarstwa z knajpasami również znaleźli tu coś dla siebie.
Pozostałe regiony znamy z poprzednich wyjazdów. Opisy ich zawarte są w zakładce Wspomnienia
Nadmienię tylko, iż większość tras i wyciągów była otwarta, tak że bez problemów można było realizować z góry zaplanowane wycieczki po Kronplatzu i Sella Rondzie.

Najwytrwalsi z naszych Kompanów, zdobyli kolejny raz Marmoladę. W nagrodę na szczycie mogli podziwiać piękną panoramę Dolomitów a i oczywiście satysfakcja... coś pięknego. Teraz słów kilka o magicznym miejscu, w którym spędzaliśmy czas po nartach w miłej można powiedzieć rodzinnej atmosferze. Oczywiście mam tu na myśli czterogwiazdkowy hotel Muhlwaldhof położony w miejscowości Naz-Sciaves. Jest to niewielkie miasteczko, usytuowane wśród przepięknie ośnieżonych szczytów górskich. Podobno wiosną widok wszechobecnych rozkwitających sadów jabłoni zapiera dech w piersiach.

Hotel Muhlwaldhof spełnił nasze oczekiwania. Wspaniała smaczna kuchnia, obfite posiłki, domowe śniadania oraz bardzo miła obsługa. Zdaniem większości z nas mogliby skrócić czas wydawania obiadokolacji do godziny. Ale co kraj to obyczaj.
Mieliśmy również do swojej dyspozycji basen, dwa rodzaje sauny, jacuzzi i masaże wodne. To wszystko pozwalało nam na całkowity relaks i pełną regenerację sił po nartach. Podczas wyjazdu obchodziliśmy również urodziny jednego z naszych narciarzy. Oj działo się, toastom i życzeniom nie było końca. Za to teraz nasz serdeczny kolega na brak zdrowia nie może narzekać.

Podczas naszego pobytu miał miejsce również drobny „incydent”. Jedna z naszych przemiłych koleżanek, postanowiła sprawdzić, ku swej uciesze, kto z naszych Kompanów ma najsłabsze serce.
Z pomocą, z góry przygotowanych bardzo nietypowych rekwizytów: okularów i czapki z warkoczami rozpoczęła swoja krucjatę po pokojach. Jak się zapewne domyślacie wybór padł na mnie. Śmiechu było co niemiara a i Validol też się przydał.
Tak, tak wszystko co dobre kiedyś skończyć się musi. Wyjazd upłynął nam w bardzo miłej atmosferze przy iście zimowej słonecznej pogodzie. Cały czas chętnie wspominamy pięknie ośnieżone stoki rozciągające się wśród bajecznych górskich krajobrazów.
Do swoich domów wróciliśmy wszyscy cali i zdrowi.

Dziś mamy już za sobą 10 jubileuszowy wyjazd Warszawskiej Kompanii Narciarskiej. Wielu naszych narciarzy uczestniczyło w tych wspaniałych imprezach, dzięki którym łączą nas niezapomniane przeżycia, wspomnienia i emocje.

Jednak w głębi serca pustka, tęsknota kogoś zabrakło .... nie, nie ... macie rację cały czas był z nami przyglądał się z góry, podpowiadał, pomagał ... tak jak zawsze.
Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Copyright Arek J.