Warszawska Kompania Narciarska
Nawigacja
Strona Główna
O NAS
Wspomnienia
Plany
W naszej pamięci
Galeria
Linki
Forum
Kontakt
Download
Szukaj
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Użytkowników Online
Gości Online: 2
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 20
Nieaktywowany Użytkownik: 17
Najnowszy Użytkownik: Zbigniew M
WSPOMNIENIA

DIMARO 2005

Nasz pierwszy grupowy wyjazd zorganizowany został za pośrednictwem Biura Turystycznego Almatur w Warszawie. Postanowiliśmy wybrać się do „mekki” polskich narciarzy we Włoszech tj. do Doliny Słońca.
Wystartowaliśmy autokarem Almaturu w dniu 2.04 2005 r. spod Pałacu Kultury i Nauki. Na początku trasy pomysłodawca imprezy Jarek Kownacki przedstawił uczestników wyjazdu, po czym rozpoczęły się sympatyczne lecz umiarkowane „zajęcia w podgrupach”. W czasie naszej podróży, jak się dowiedzieliśmy z radia, zmarł po długiej chorobie Papież Jan Paweł II. Była to bardzo przygnębiająca wiadomość, mająca istotny wpływ na zmianę naszych nastrojów. Po około 24 godzinach jazdy dotarliśmy do miejscowości Dimaro i zakwaterowaliśmy się w Hotelu Job.

Następny dzień, podobnie jak prawie wszystkie pozostałe, przywitał nas słoneczną pogodą. Po śniadaniu pojechaliśmy do dolnej stacji wyciągów narciarskich w Folgaridzie i oddaliśmy się długo oczekiwanej jeździe na nartach. Białe szaleństwo na przyjaznych trasach Marilewy, Folgaridy i Madonny di Campilio pozostawiło w nas miłe wrażenia. W przerwach spotykaliśmy się w świetnych restauracjach na stoku zażywając kąpieli słonecznych oraz wzmacniając się posiłkiem i „różnymi”, pysznymi płynami. Około godziny siedemnastej lekko zmęczeni lecz zadowoleni wracaliśmy do hotelu.

Scenariusz ten powtarzał się przez pięć dni poza jednym (szóstym) w którym wybraliśmy się do Tonale. Przełęcz Tonale spowiły na przemian mgły i chmury w czasie których następowały przejaśnienia i wyglądało słońce. Przy odrobinie szczęścia do pogody można było, zaliczyć świetne lecz wymagające umiejętności trasy na Lodowcu Pressena. Kto nie miał szczęścia dla odmiany mógł poćwiczyć na licznych, łatwiejszych stokach po drugiej stronie przełęczy. Przyjazd do Tonale, mimo kaprysów pogody, dla wielu z nas był ciekawym doświadczeniem.

Pod koniec pobytu zorganizowane zostało wieczorne spotkanie całej grupy przy winie, innych płynach i lodach, podczas którego podsumowany został pobyt oraz wyróżniono: najmłodszych narciarzy maskotkami oraz Anię, jedynego w grupie ambitnego „piechura narciarskiego,” owczym dzwonkiem mającym niezwykłe właściwości GPS-u.
Zbliżał się czas powrotu. Ostatniego dnia pobytu po obiedzie, przy psującej się pogodzie, wyjechaliśmy do Warszawy. Na miejscu byliśmy po 24 godzinach jazdy.

Ogólnie pierwszy grupowy wyjazd okazał się sympatyczny i można śmiało zaliczyć go do udanych. Była to pierwsza, patrząc z perspektywy czasu, udana próba zintegrowania wielu osób które w większości po raz pierwszy spotkały się na tej imprezie.
W czasie tego pobytu zwróciliśmy uwagę na fakt, że kwietniowe terminy wyjazdów narciarskich w niższe partie Alp obarczone są sporym ryzykiem wzrostu temperatur i zastania słabszych warunków narciarskich. Ponadto w tym czasie w Val di Sole wyczuwało się w wśród Włochów pracujących na stokach radość kończenia sezonu narciarskiego i chęć zamykania wszystkiego, w tym restauracji, wcześniej niż zwykle.
Po powrocie pozostało „nieco” czasu na zastanowienie się nad kierunkami wyjazdów w nowym sezonie narciarskim.

Kolejne wyjazdy są opisane na poniższych stronach:

- PINZOLO 2005
- CORTINA 2006
- KRONPLATZ 2006
- BORMIO 2007
- VAL GARDENA i SELLA RONDA 2007
- CERVINIA 2008
- VAL DI FIEMME I SELLA RONDA 2008
- VIA LATTEA 2009
- KRONPLATZ, PLOSE i SELLA 2009

Copyright Arek J.