Warszawska Kompania Narciarska
Nawigacja
Strona Główna
O NAS
Wspomnienia
Plany
W naszej pamięci
Galeria
Linki
Forum
Kontakt
Download
Szukaj
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Użytkowników Online
Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 20
Nieaktywowany Użytkownik: 17
Najnowszy Użytkownik: Zbigniew M
CORTINA 2006
Po zapoznaniu się z Val di Sole przyszedł czas na zmianę regionu narciarskiego. Naszym celem stała się słynna, goszcząca w 1956 roku zimową olimpiadę Cortina d’ Ampezzo. Po ostatnich pozytywnych doświadczeniach jeszcze raz postanowiliśmy pojechać z Almaturem. Wyjechaliśmy z Warszawy 18.03.2006 roku.
Tradycyjnie po około 24 godzinach jazdy autokarem znaleźliśmy się w oddalonej o ponad 40 km od Cortiny miejscowości Calalzo di Cadore. Jak się na miejscu okazało zakwaterowano nas w „trzygrzybkowym” Hotelu Calalzo. Po wejściu do większości pokoi i łazienek grzybki w towarzystwie starych mebli i plastikowej boazerii, z dużym zdziwieniem i zaciekawieniem przyglądały się nam ze ścian. Niski standard hotelu wywołał w nas burzę, która spłynęła na obecnych na tym wyjeździe - prezesa i pracowników Almaturu. Próby załagodzenia sytuacji przez biuro turystyczne przyniosły niewielki skutek, dopiero po jakimś czasie.

Po przespanej nocy w minorowych nastrojach rozpoczęliśmy przygodę narciarską. Po przyjechaniu do Cortiny wciągnęliśmy się koleją kabinową na stoki po stronie Falorii i Cristallo. Ukazały nam się skąpane w słońcu długie, szerokie i w większości przypadków wymagające dobrych umiejętności trasy narciarskie. Bajeczny widok gór i nartostrad oraz super warunki narciarskie pokrzepiły nasze serca po ostatnich, hotelowych niepowodzeniach. Zajęliśmy się tym co najpiękniejsze i daje nam tyle satysfakcji. Kolejny dzień spędziliśmy po drugiej stronie Cortiny na nartostradach Tofany i Pomedes. Zaliczyliśmy między innymi świetne trasy olimpijskie. Ten dzień był również bardzo udany.

Cztery miejsca, do których powracaliśmy w czasie naszego pobytu tj. stoki Tofany i Pomedes oraz Falorii i Cristallo należy zakwalifikować do bardzo dobrych. Dawały możliwości , w zdecydowanej większości przypadków, sprawdzenia swoich technicznych i kondycyjnych możliwości narciarskich. Ponadto dużą dogodnością w czasie „speedowania” na nartach była wyjątkowo mała ilość ludzi na stokach. W innych regionach jest zdecydowanie więcej narciarzy. Za bardzo dobre nartostrady i luz na nich dajemy Cortinie wielki plus.

Po kilku dniach pobytu na słonecznych stokach napięta atmosfera w grupie zmieniła się na tyle, że byliśmy w stanie przetańczyć, przy udziale miejscowego animatora zabawy, wieczór i kawałek nocy w hotelowej restauracji. Przyszedł dzień wyjazdu, trzeba było wracać do domu. Trzygrzybkowy hotel, przemianowany na „Pieczarkarnię” i Calalzo di Cadore opuściliśmy bez najmniejszego żalu.
Na bardzo dobre stoki Cortiny chcemy w przyszłości jeszcze powrócić lecz z innym biurem turystycznym. Decyzję tą podtrzymaliśmy pomimo wypłaty przez Almatur rekompensaty finansowej wszystkim członkom naszej grupy za uciążliwości związane z niskim standardem hotelu. Bliżej kolejnego sezonu rozpoczęliśmy poszukiwania nowego biura turystycznego.

Zakończenie sezonu 2005/2006
Sezon narciarski zakończyliśmy dwa tygodnie po powrocie z nart spotkaniem grupy zapoczątkowanym w Browarmii, a następnie dokończonym w Piwnej Kompanii. Tutaj bawiliśmy się do północy. W trakcie spotkania m.in. zastanawialiśmy się nad kierunkami wyjazdów w przyszłym sezonie narciarskim. Było bardzo sympatycznie lecz wszystko co dobre szybko się kończy.
Copyright Arek J.