Warszawska Kompania Narciarska
Nawigacja
Strona Główna
O NAS
Wspomnienia
Plany
W naszej pamięci
Galeria
Linki
Forum
Kontakt
Download
Szukaj
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Użytkowników Online
Gości Online: 2
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 20
Nieaktywowany Użytkownik: 17
Najnowszy Użytkownik: Zbigniew M
KRONPLATZ 2006
Po dosyć długich poszukiwaniach nowego touroperatora wybrany został, specjalizujący się w wyjazdach narciarskich Olimp – Centrum Promocji i Last Minute z Krakowa. Początki nie były łatwe. Ustalanie formuły wyjazdu przez internet i telefon przeciągały się. W końcu umowy poszły w ruch. Mimo ustaleń okazało się, że były one niezbyt precyzyjne. Nie chcąc jeszcze bardziej wydłużać tego procesu uwierzyliśmy właścicielowi biura na słowo, że niektóre ustalone ustnie warunki wyjazdu zostaną dotrzymane.

Niezależnie wystąpił inny bardzo istotny problem. Termin wyjazdu był coraz bliższy a w Alpach, w tym we włoskich, brakowało śniegu. Bardzo niepokojące były internetowe komunikaty narciarskie. W końcu sypnęło jednak śniegiem, temperatura spadła poniżej zera i świetnie rozbudowane na stokach Kronplatzu i Alta Pusterii instalacje do produkcji "białego puchu" ruszyły pełną parą.
Z nadzieją na dobrą imprezę narciarską wyruszyliśmy w dniu 8.12.2006 r. autokarem z Dworca PKS Warszawa – Zachodnia do Dobbiaco. Do naszego autokaru, w miejscu startu, dosiadła się grupa bardzo sympatycznych narciarek z Tczewa, z którymi od razu zaprzyjaźniliśmy się. Cały autokar był nasz i podążaliśmy najkrótszą trasą do miejsca docelowego. W rekordowym czasie, po 20 godzinach jazdy, znaleźliśmy się w bardzo dobrym Hotelu Sonne – Sole.
Okazało się, że nasze współtowarzyszki będą mieszkały w nieco oddalonym od nas Hotelu Dolomitem, a z nami w hotelu będzie nieznana nam grupa mężczyzn. Po obiadokolacji odbyło się pełne zamętu, spowodowanego przez rezydentkę Olimpu, spotkanie dezorganizacyjne. Po nerwowych dyskusjach, wywoływanych głównie przez wzmiankowanych wcześniej mężczyzn, ustalono wysokość dopłat dla chętnych do 6-dniowego karnetu na Kronplatz i zasady transportu na stoki. Zawirowania karnetowe spowodowały, że jedna część naszej grupy miała sześciodniowe karnety na Kronplatz, natomiast druga czterodniowe na Alta Pusterię i dwudniowe na Kronplatz.

Następnego dnia przy lekko zachmurzonym niebie ruszyliśmy we wcześniej wymienione miejsca. Na stokach okazało się, że warunki śniegowe są bardzo dobre i bez żadnych problemów można uprawiać nasz ulubiony sport. Kolejne dni, aż do samego końca pobytu, przyniosły nam słoneczną pogodę i ciągle poprawiające się warunki narciarskie. Szczęście wróciło do nas wprawiając nas w świetne nastroje. Dobra aura panująca w nas i wokół nas, wzmacniana była bardzo dobrymi posiłkami, serwowanymi w hotelu przez bardzo sympatycznych i dowcipnych słoweńskich kelnerów.
Dodatkowym atutem Hotelu Sonne-Sole był własny basen i sauna, gdzie po dniu jazdy na nartach można było „odnowić się biologicznie”. Bardzo miłe były również spotkania na „popasach” w restauracji na szczycie Kronplatzu i w Alta Pusterii. Widać było wyraźnie, że zdążyliśmy się już dobrze poznać i jesteśmy coraz bardziej zgrani. Niestety miał miejsce nieprzyjemny zgrzyt wywołany przez wcześniej wymienioną, zachowującą się bardzo kontrowersyjnie, grupę mężczyzn. Jednak znowu zadziałała nasza siła argumentów mocno studząc ich zachowania.

Pomimo pewnych, drobnych niedomagań wyjazd był bardzo pogodowo, narciarsko i towarzysko udany. Kronplatz okazał się świetną górą do jazdy na nartach, posiadającą trasy o zróżnicowanej trudności. Nie da się również na nim zabłądzić bo prawie wszystkie znajdujące się dookoła niego wyciągi rozpoczynające się w Brunico, Olangu czy San Vigilio prowadzą na jego szczyt. Ponadto posiada on nowoczesną infrastrukturę narciarską i gastronomiczną. Naszym zdaniem jest to miejsce godne polecenia całej braci narciarskiej.

Niestety znowu powrót. Pakujemy się i wracamy ze wzmiankowanymi wcześniej narciarkami do Warszawy. Tym razem potwierdziło się stare powiedzenie, że konie do domu jadą szybciej. Po około 18 godzinach jazdy byliśmy na miejscu. Pożegnaliśmy się z przedstawicielkami naszej nowej „filii” w Tczewie, z nadzieją na kolejny wspólny wyjazd, po czym udaliśmy się w domowe pielesze snując plany na przyszłość. Po powrocie Olimp zrekompensował nam obiecaną część kosztów związanych z wykupem karnetów narciarskich.
Copyright Arek J.