 | Nawigacja |  |
 | Logowanie |  |
 |
Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem? Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.
Zapomniane hasło? Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
|  |  |  |  |
 | Użytkowników Online |  |
 |
Gości Online: 2
Brak Użytkowników Online
Zarejestrowanch Uzytkowników: 20
Nieaktywowany Użytkownik: 17
Najnowszy Użytkownik: Zbigniew M
|  |  |  |  |
|
 | Val Gardena i Sella Ronda 2007 |  |
 |
Mając dobre doświadczenia z poprzednich wyjazdów postanowiliśmy kontynuować współpracę z Centrum Promocji i Last Minute Olimp z Krakowa. Ustaliliśmy, że dwa wyjazdy w tym sezonie narciarskim, do Val Gardeny i Cervinii, odbędą się za pośrednictwem tego biura. Jednak tym razem z Olimpem było nieco inaczej niż poprzednio. Początek imprezy do Val Gardeny obfitował w zaskoczenia. W przeddzień wyjazdu dowiedzieliśmy się o zmianie Hotelu Sonnen**** na lepszy Hotel Unterwirt**** w Velturno. Nie byłoby w tym nic złego gdyby nie wiadomość, że pierwszą noc większość z nas ma spędzić w należącym do Hotelu Unterwirt apartamentowcu. W dniu wyjazdu 7.12.2007 r. spotkaliśmy się na Dworcu PKS Warszawa Zachodnia. Jak się okazało przyjęliśmy zmianę hotelu dosyć spokojnie. Cieszyliśmy się przede wszystkim swoim towarzystwem i zbliżającą się jazdą na nartach. Przewodniczka Olimpu poinformowała nas, że trasa przejazdu też uległa zmianie i pojedziemy przez Łódź, a nie krótszą drogą przez Katowice. Zaczęliśmy żartować i zastanawiać się co jeszcze zostanie zmienione. Jak się później okazało nie bezpodstawnie.
Mamy już logo Warszawskiej Kompanii Narciarskiej. Zaprojektowała je Ela, żona Prezesa, a opracował komputerowo i wyprodukował w postaci naklejek Rafał Z-ca Prezesa ds. Rozrywkowych. Przed ruszeniem zamieściliśmy logo na autokarze. Wyróżnialiśmy się nim spośród innych, napotykanych grup narciarskich. W początkowej fazie jazdy autokarem Prezes WKN przedstawił uczestników wyjazdu. Potem Rafał zadeklamował Prezesowi oryginalny wiersz (zamieszczony dalej) i wręczył mu stosowny do jego treści, bardzo pożyteczny, prezent. W odpowiedzi Prezes wyrecytował wiersz własnej produkcji „O naszej Kompanii” (również zamieszczony dalej), w którym m.in. w humorystyczny sposób scharakteryzował stałych uczestników naszych wyjazdów. Zrobiło się wesoło. Ale to nie był koniec miłych niespodzianek. Rozdane zostały wszystkim narciarzom naklejki na kaski lub kurtki oraz T-shirty z naszym logo. Do Łodzi dotarliśmy w bardzo dobrych nastrojach. Tu dosiadła się do nas grupa sympatycznych narciarzy i dalej wspólnie zmierzaliśmy do Włoch.
Do Velturno dotarliśmy następnego dnia wczesnym popołudniem, gdzie spotkało nas kolejne zaskoczenie. Większość z nas, zamiast we wcześniej wzmiankowanym apartamentowcu, rozmieszczono w trzech hotelach*** i jednym gospodarstwie agroturystycznym bez żadnej klasyfikacji lecz za to z całym bukietem „regionalnych” zapachów. Ponadto część bagaży naszej grupy uległa przemoczeniu z powodu nieszczelnego bagażnika autokaru. Rozwieziono nas do hoteli. Potem łódzka grupa pojechała dalej do Merano. W nadziei, że przykre niespodzianki nas opuszczą po obiadokolacji w umiarkowanych nastrojach poszliśmy spać. Następnego dnia wyruszamy na długo oczekiwane stoki słynnej w świecie, „pucharowej” Val Gardeny. Dojeżdżamy do St.Christiny i zaczynamy jeździć na trasach narciarskich po stronie Col.Raiser, Secedy i Rasciesy. Pogoda była pochmurna co nie przeszkodziło nam intensywnie szusować po świetnie przygotowanych nartostradach, łącznie z zaliczeniem 10 km zjazdu ze szczytu Secedy do St.Ulrich. Cóż więcej trzeba do szczęścia. Kończymy dzień jazdy na nartach w dobrych nastrojach i udajemy się do Velturno aby wreszcie znaleźć się całą Kompanią w Hotelu Unterwirt. Rzeczywiście hotel okazał się najlepszy z dotychczasowych. Pokoje ,wyżywienie i zaplecze wellness były na wysokim poziomie. Tym razem zostaliśmy, po wcześniejszych niedogodnościach, zaskoczeni przez Olimp pozytywnie. Nastroje w grupie znacznie poprawiły się choć pozostał w nas pewien niesmak, jaki zazwyczaj pojawia się u stałych, lekko zawiedzionych klientów.
W drugim dniu pobytu odbyło się spotkanie organizacyjne podczas, którego Jurek Z-ca Prezesa ds. Narciarstwa przedstawił bardzo ciekawą informację nt. historii Dolomitów i scharakteryzował region w którym przebywaliśmy. Miło było patrzeć jak praca członków Zarządu WKN zaczyna nabierać rumieńców. W kolejnych pięciu, już słonecznych, dniach startowaliśmy na narty z położonego w końcowej części Val Gardeny i znajdującego się na Sella Rondzie – Plan de Gralba. Było to świetne miejsce gdyż dawało możliwości korzystania ze stoków Val Gardeny w kierunku St.Christiny oraz było bazą wypadową na magiczną karuzelę narciarską Sella Rondę. W tych dniach objeździliśmy Sella Rondę w obie strony. Raz w dużej grupie, z narciarzami o różnych umiejętnościach udało się nam pokonać ją w cztery, a nie jak jest to w wszelkich opisach sześć godzin. Oznacza to, że w WKN-nie mamy bardzo dobrych narciarzy. Ponadto zaliczyliśmy wszystkie najciekawsze miejsca na Sella Rondzie. Były wspaniałe wypady do Alta Badii i regionów sąsiadujących z Colfosco, Campitello, Canazei oraz na królową Dolomitów Marmoladę. Nasi narciarze z dużym zapałem oddawali się białemu szaleństwu na wspaniałej, obfitującej w zróżnicowane trasy „karuzeli”. Wyjazd pod względem narciarskim jak i towarzyskim był świetny.
W czasie całego pobytu wyraźnie było widać, że jesteśmy zgraną grupą narciarską, ale przede wszystkim grupą oddanych przyjaciół. Widoczne to było na stokach, w czasie posiłków, w schroniskach, w sytuacjach towarzyskich, w hotelu, a przede wszystkim w trudnych momentach mających związek z opieką i załatwianiem wszelkich spraw naszych dwóch narciarzy Marka i Mrunia, którzy doznali urazów nóg. Szczególnie widoczna była nieugięta postawa wcześniej wspomnianego Jurka, który wywalczył Mruniowi godziwy transport do Polski - brawo Jurku!!! Marka sprawa została rozstrzygnięta wcześniej, miał zapewniony powrót samolotem. Wiele osób angażowało się w różnym stopniu w problemy naszych kolegów, z widoczną życzliwością i uczynnością wobec nich. Jest to bardzo pokrzepiająca postawa potwierdzająca w ewidentny sposób sens powstania naszej Warszawskiej Kompanii Narciarskiej.
Tak wiele działo się w podczas tego wyjazdu, że nie wiadomo kiedy czas naszego pobytu miał się ku końcowi. Wieczorem w przeddzień wyjazdu Prezes zorganizował tradycyjne spotkanie przy lampce wina, podsumowujące pobyt naszej Kompanii w Val Gardenie. W trakcie spotkania okazało się, że mamy jednolitą, bardzo pozytywną ocenę kończącej się imprezy. Narciarsko, towarzysko i pod względem hotelowym, w tym przypadku od drugiego dnia, było świetnie. Jesteśmy nawet w stanie lekko przymrużyć oko na początkowe niepowodzenia Olimpu, choć były one zaskakujące. Mamy nadzieję, że był to jednostkowy przypadek. Następnego dnia wyjeżdżamy. Cały czas mamy wrażenie, że zbyt szybko. Pakujemy się do autokaru, w którym jest już grupa łódzka. Żegnamy się ciepło z Mruniem, który wyjedzie następnego dnia i ruszamy do domu. Czas podróży mija nam na wspólnych śpiewach z grupą, z Łodzi oraz słuchaniu muzyki „bardzo dynamicznej”, Krzysia ulubionej , grupy Ramstein. Chyba przydomek „Ramstein” przykleił się już do naszego, muzykalnego Szefa Doc Teamu.
Przejazd mija nam spokojnie. Zostawiamy sympatycznych współtowarzyszy w Łodzi. Pod koniec podróży Prezes zaanonsował, na początku stycznia, noworoczne spotkanie WKN-u w Piwnej Kompanii. Około południa jesteśmy w Warszawie. Jeszcze tylko przyjacielskie pożegnania i do domu. Po krótkim odpoczynku większość z nas zaczyna myśleć o bliskim spotkaniu już w 2008 roku oraz o kolejnym, „kompanijnym” wyjeździe do Cervinii. Przed Świętami Bożego Narodzenia i Nowym Rokiem otrzymaliśmy z Olimpu miłe życzenia, do których dołączone były przeprosiny za niedogodności jakie spotkały nas w pierwszym dniu pobytu w Val Gardenie. Obiecano nam również, że w przyszłości taka sytuacja się nie powtórzy. W odpowiedzi Prezes przekazał w imieniu WKN życzenia świąteczne i noworoczne właścicielom i pracownikom Olimpu.
Noworoczne spotkanie
Zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią w dniu 11.01.2008 r. odbyło się noworoczne spotkanie Warszawskiej Kompanii Narciarskiej, któremu towarzyszyło poniżej przytoczone motto autorstwa Piotra z Warszawy:
|
„Przeszły święta, Roczek Stary
Trzeba kłaść na narty smary,
No i w Alpy, Dolomity
Człowiek jazdy wciąż niesyty.”
|
Do Piwnej Kompanii przybyło 28 osób. Co warte jest podkreślenia w biesiadzie wzięli m.in. udział nasz „weteran,” z ostatniego wyjazdu, Mrunio oraz Ania i Włodek ze Starachowic, a także Piotr z Krakowa. Lubimy być widoczni, więc zanim impreza rozkręciła się na dobre zamieściliśmy w sali restauracyjnej nasze logo. Spotkanie przebiegło w bardzo sympatycznej, można śmiało powiedzieć, rodzinnej atmosferze. Przy toastach noworocznych, dobrym jadle i napojach wspominaliśmy miłe czasy jazdy na nartach w Val Gardenie, na Sella Rondzie oraz w innych ośrodkach narciarskich. Oglądaliśmy również na „laptoku” piękne i w części bardzo oryginalne zdjęcia z ostatniego wyjazdu. W dobrej Kompanii czas zbyt szybko upływa. Około północy w dobrych nastrojach zakończyliśmy nasze spotkanie i udaliśmy się w domowe pielesze. Zapraszamy do galerii !
Wiersz zadedykowany Prezesowi przez K.O.- wca Rafała:
Poprzez wicher i słotę,
Przez bezkresną dal śnieżną,
Poprzez żar i spiekotę,
Przez pustynię bezbrzeżną,
Poprzez kry, poprzez lody,
Przez odwieczne zmarzliny,
Poprzez bagna i wody,
Nieprzebyte gęstwiny,
Poprzez leśne dąbrowy,
Poprzez stepy i knieje,
Poprzez wąskie parowy,
W których nigdy nie dnieje
I gdzie płoszą się sowy,
Gdy złe jęknie, lub strzyga,
A dźwięk słysząc takowy,
Serce w trwodze zastyga
Nie zrażony ciemnością,
Którą mrozi głusz dzika,
Sam na sam z samotnością,
Co do szpiku przenika,
Pełen hartu i woli,
Podpierając sam siebie,
Mając zamiast busoli,
Krzyż Południa na niebie
Pokonując złe żądze,
Wietrząc wrogów w krąg wielu,
Ufny, iż nie zabłądzę
Idąc naprzód, do celu.
Drogi tej nie wytyczyły
Ni głos werbla, ni cytra,
Idę póki sił starczy,
Idę po pół litra…
Wiersz „O naszej Kompanii” produkcji Prezesa WKN
Bliska sercu wielka mania
Narciarska Kompania
Warszawska Kompania.
Gdy chłodem powieje
Nadstawiamy uszy
W jakim znów kierunku
Kompania wyruszy.
Prezes szuka rady
Oferty studiuje
Wnet nasza Kompania
Do Włoch wystartuje.
Znów radość spotkania
Rzut oka na globus
I wyrusza w Alpy
Wesoły autobus.
Wreszcie białe góry
Dusza się raduje
Kompanijny narciarz
Znów w śniegu buszuje.
Jurek maratończyk
Ciągle jazdy łasy
Kręci do oporu
Zręczne zawijasy.
Również Mrunio narciarz
Wielce doświadczony
Zaliczył w hotelach
Już wszystkie balkony.
Zbynio nasz charcisko
Czasu nie marnuje
W drodze do wygódki
Bułki pałaszuje.
A KO-wiec Rafał
Coś w skos stoku hasa
Zmienił priorytety
Będzie miał knajpasa.
Krzysio z Tomkiem
To dwóch znanych gości
Nie jedno małżeństwo
Łoża im zazdrości.
Szczepcio spada z konia
Leci wprost na dechy
Wiele może zrobić
Dla białej uciechy.
Basia to narciarka dobra
Jeździ bardzo składnie
I ”pochwali” jak należy
Gdy Szczepcio podpadnie.
Ala razem z Sylwią
Narty lubią wogóle
Kręcą bioderkami
Aż parują gogle.
Na Bogusia zważaj
No bo dziwnym trafem
Może wjechać w narty
Tęgim paragrafem.
Piotr ambitny narciarz
Technikę wciąż bada
Szybko goni za carvingiem
Aż w wibracje wpada.
Marek nasz modelarz
Marzy od lat wielu
Żeby tak pośmigać
W aero - tunelu.
Janusz i Mariano
To jak syjamscy bracia
Krążą zawsze razem
Po białych połaciach.
Kiedy Stasio Wiesi
Szybciej ! Podpowiada
Ona robi swoje
Niech tam sobie gada.
Prezes to ma klawe życie
Gdy Kompania rusza
Coś nam nie wychodzi
Dostaje po uszach.
No i Prezesowa
Czujna jest jak czapla
Kiedy czasem Prezes
Sawahili papla.
Długo by wymieniać
Same orginały
Wiele mogą zrobić
Dla Kompani chwały.
Nasi nowi Kompani
Bliscy nam narciarze
Wyjeżdżajcie w Alpy
Zawsze z nami w parze.
Hej! Nasza grupa dziarska
Warszawska Kompania Narciarska.
|  |  |  |  |
|